Szczerze pisząc, guzik mnie obchodzi, czy sędzia podjął wczoraj decyzję regulaminową, czy przeciwnie.
Obchodzi mnie tylko i wyłącznie to, czy podjął sprawiedliwą. A tak się właśnie na szczęście stało.
Nie może być tak, że zawodnik cierpi z powodu błędu arbitra. Nie można też karać zawodnika z tytułu tego, że regulamin nie przewidział takiej, czy innej sytuacji. Wtedy wszystko spoczywa w rękach sędziego, który powinien rozwiązać sytuację w duchu fair play, co nastąpiło wczoraj.
Jakby ktoś miał problem z postępowaniem wbrew regulaminowi, to podam przykład, który wszyscy pamiętamy - kwiecień'91 i Derby Pomorza. Arbiter podjął decyzję nieregulaminową i nie dość, że nie został za to przekopany, to jeszcze w środowisku żużlowym zebrał za to pochwały.
To dlaczego my mamy się upierać przy doktrynie oberleutnanta von Nogaya i twierdzić, że dla nas - zawsze i wszędzie - miarodajny jest regulamin?
Widocznie trzeba wyjść z założenia, że regulamin nie pomoże w każdej sytuacji, nie ogarnie każdej i wtedy trzeba użyć własnej głowy.
Darujmy sobie także dopisywanie kolejnych podpunktów. Wystarczy mały dopisek do...
13. Wszystkie sporne sytuacje pojawiające się w trakcie biegu, dotyczące uznawania odpowiedzi, liczenia literówek, pomiaru czasu itd. rozstrzyga sędzia główny na podstawie niniejszego regulaminu oraz własnego doświadczenia i przekonania.
... oraz w duchu gry.