Na początek powiem, że jest mi niezmiernie miło i czuję się zaszczycony, że komuś chciało się dokonać tak mozolnych analiz, szukać transcriptów (które własną krwawicą i zarwanymi nockami stworzyłem i udostępniłem każdemu quizowiczowi, tak abym mógł teraz zostać wywołanym do tablicy), robić screenshoty, następnie szukać hostingu dla setki(?) obrazków, wrzucić je tam, wyliczyć statystyki, sporządzić tabelki, wreszcie wysnuć hipotezę. Zakładam, że to wspólny trud naczelnej trójki(?) tropicieli z grona wciąż aktualnych DM - Fajrant Teamu.
Czy takie statystyki zrobiliście także pozostałym uczestnikom? Zakładam, że tylko mnie i, wyjątkowo na potrzeby porównania, kol. Danielowi. Można to poniekąd wyjaśnić tym, że świeżo upieczony IM ISQ będąc na piedestale jest jednocześnie bardziej obserwowany, prześwietlany. Dlaczego jednak taki post pojawia się dzień po drugiej, kolejnej porażce, wydawałoby się, już pewnego mistrzostwa Fajrant Teamu z Dobrymi Duszkami, oraz krótko po - nie ukrywajmy, apetyty na pewno były większe, niż brąz - przegranym dla FT finale IM, na domiar złego z dwoma zawodnikami z DD? Przychodzi mi tu na myśl wspomnienie końcówki sezonu 14 - półfinały play-off, dwie porażki FT z Bad Company i rozpętana przez nich wielka afera w ISQ zakończona zniknięciem BAD z quizu.
Co do zarzutów, cokolwiek powiem może zostać łatwo obrócone przeciwko mnie - z racji faktu, że stworzyłem, nadzoruję i rozwijam czat, naturalnym jest, że posiadam wszelkie dostępy do baz danych, kodu, puli pytań, samych pytań i odpowiedzi. Gdybym zechciał, mógłbym natychmiast przeczytać wszystkie pytania i odpowiedzi do końca sezonu, jak również mógłbym mieć średnią 3,000, gdybym tylko zapragnął. Jak widzicie, jest to kwestia zaufania do mnie i mojego podejścia do gry. Widać już, że zaufanie niektórych do mnie legło w gruzach. Idealnie byłoby, gdybym zarządzał czatem, ale sam nie startował, wtedy teoretycznie nikt nie miałby szansy na tworzenie sobie handicapów.
Co do samego przedmiotu dociekań - nie będę się rozwodził, ani tłumaczył, ani przyznawał, ani zaprzeczał. Jeden mi zaufa, inny nie. Technicznie wygląda to tak, że w czasie wyścigu czat wysyła informacje o literówkach jedynie do sędziego zawodów, a następnie po jego zakończeniu do pozostałych osób na czacie. Zawodnik jadąc w biegu nie posiada statusu sędziego, który może posiadać tylko jedna osoba - sędziujący bieg. Ja jadąc w biegu jak każdy zawodnik także mam status zawodnika, nie zaś sędziego. Wnioski każdy wyciągnie sam.
Może to już czas na zawieszenie kevlaru na przysłowiowym kołku, skoro teraz każdy mój bieg będzie przedmiotem analiz, screenshotów, liczenia milisekund oraz spisywanych odpowiedzi. Coś tam w tym quizie osiągnąłem, czegoś dokonałem i nieco pracy dla jego dobra włożyłem. Pojawia się jednak pytanie - czy może właśnie o to chodzi prowodyrom zajścia? Żeby się mnie pozbyć, żebym odpuścił i dał im wygrywać? Z racji administrowania czatem dla FT jestem podejrzany w zasadzie od reaktywacji, najbardziej odczułem tę podejrzliwość ze strony kol. Cysa, który dołączył jakiś czas po reaktywacji, oraz w ostatnim czasie od kol. Plonka i Paboła.
Mam też kolejne pytanie pod rozwagę - czy nie jest tak, że 2 lata temu wyrzucono nie tę drużynę, co trzeba? Czy nie zakrzyczeliście wszystkich wtedy, w tym ówczesny Zarząd, wywierając wielką presję, która skłoniła nas do podjęcia radykalnej decyzji? Wyrzuciliśmy Bad Company, wielu świetnych graczy, wielkich fanów żużla, układających pytania. Czy nie odbija się to teraz czkawką wszystkim w postaci obecności "chorego człowieka" wśród nas? Który jątrzy, wietrzy spiski, częstokroć bezpodstawnie i dla zabawy składa protesty z przysłowiowej czapy? Wiem z prywatnych rozmów, że wielu z quizowiczów ma serdecznie dość Was i toksycznej atmosfery, jaką wprowadzacie (niektórzy z FT, bo wielu z Was to przeporządni i zasłużeni quizowicze, to nie o Was).
Wszystkim życzę dobrej zabawy, ja tymczasem uciekam na urlop i bynajmniej nie zamierzam sobie wtedy zaprzątać głowy kolejną wojenką. Wrócę we wtorek bądź w środę i zobaczymy, czy będę jeszcze zawodnikiem ISQ czy banitą.

Czata nie wyłączam, spokojnie.
